Love Story

LOVE STORY o świcie. Pozwolił się jej najeść do syta. Wciąż uważny i tak bardzo zatroskany o NIą. Irytowało go wyraźnie nasze towarzystwo, nie tak sobie wyobrażał ten miodowy miesiąc. Musiał być bardzo czujny – ona była jedna. Cztery inne lwy ukryte w wysokiej trawie sawanny, czekały na moment, w którym ON popełni błąd i jeden z nich będzie mógł zająć jego miejsce. ZchowywaŁ się w stosunku do intruzów agresywnie i nerwowo, nie było wątpliwości, że gotowy jest udowodnić JEJ swoją determinację, udowonić JEJ , że jest dla niego najważniejsza.

Sisita

Uważała, że jestem brzydka, taka „goła” bez ciężkich kolczyków i kobiecych obręczy z paciorków. A za najpiękniejszą biżuterię uznała moją klamrę ortodontyczną. Często prosiła mnie o uśmiech od ucha do ucha. Potem pochichrywałyśmy już razem. Nie mówiła po angielsku, suahili tez nie,a gdyby nawet, niewiele by mnie to pomogło. Rozumiałyśmy się bez słów. Podczas naszych codziennych spotkań na plaży uczyła mnie nanizywać te małe koraliki na skomplikowane konstrukcje i tworzyć tradycyjną biżuterię Masaji. Branzoleta na rękę i branzolety na nogi to dla mnie bardzo cenne ozdoby – znak przyjaźni – przyjaźni jaka może sie zdarzyć tylko kobietom – pomimo, że…

Shere

Odkąd pamiętam moja Mama pomagała innym, albo organizowała zbiórki książek dla Domów Dziecka, albo odzież dla potrzebujących, zawsze czymś się dzieliła. Jako dorastającej dziewczynce nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby się nie podzielić, np. w tamtych czasach tak luksusową czekoladą. Opychać się w samotności. Dziś już można bez problemu kupić czekoladę, wiele rzeczy jest dla nas oczywistych i wiele z nas żyje tylko dla siebie, pomaganie innym to myślenie o innych, jest czasochłonne i nie takie „na czasie”. Przygotowując się do kolejnych dalekich podróży, często myślę o dzieciach, które spotkam. Ile drobiazgów naszych dzieci może wywołać uśmiech innego dziecka….