Cayo Guillermo – za kurtyną Kuba

9 godzin lotu, niekonczończąca się odprawa na lotnisku, wieczór w Varadero. Dziecko zaczyna marudzić, a ja muszę jeszcze zorganizować jakiś przewóz na wyspę. Zastanawiam się czasami jak ja sama potrafię sobie skomplikować życie?. Wciąż muszę zobaczyć więcej i obowiązkowo być tam gdzie jeszcze nie byłam. Trzeba było wyłożyć dupsko w Varadero na ciepłym piachu dać się zabawić animatorom, sączyć jeden Mojito za drugim, zaliczyć parę standartowych wycieczek, wrócić do domu znudzona,  spasiona i po urlopie. Nie ja  muszę zobaczyć więcej i jeszcze więcej i tak się umęczyć, żeby wrażenia zobaczonych miejsc, oparły się nawet starczej demencji. Jako blondynka – turystka…

Hanabanilla piosenka wiatru

Taksówka podskakuje na wyboistej drodze. Decyduję się na okrężną drogę w kierunku Trinidad. Już widzę jak podśmiechujesz się ze mnie ….że znów….. daję się wygodnie obwozić. A potem snuję opowieści o dalekich podróżach.  Jako pedagog pracuję, orientując się na  ressoursach. I po prostu potrafię lepiej zorganizować szofera niż poprowadzić samochód. Drogi szerokie, to znowu bez przyczyny zupełnie wąskie tak tuż nad przepaścią,  wyboiste bez drogowskazów. Nie dowierzam technice. Nie dowierzam samej sobie. Nie chcę ugrząść gdzieś w kniejach. Ostatecznie nikomu nie chce udawadniać jaka to ze mnie bohaterka. Z za okien taksówki prawie wrogo spoglądają masywne stocza   Sierra Escambray. Sierra…