Cienfuegos lazurowa perełka

Nie rozczaruję was jeśli się przyznam , że żadna ze mnie „Globetrotter- ka”. Poruszam, się często taksówkami,
zamiast traperów i spodenek safarii, przeciskam się przez świat w kolorowych kieckach z niezgrabnymi walizami. Za każdym razem obiecuję sobie wielkie zmiany w moim stylu….a na końcu  wystarcza mi  odwagi, zaledwie na Flip – Flopy i jeanowe Hot Pants. To, że nie zawsze jest wygodnie i może nawet niezupełnie w turystycznym „bon ton” pozostaje często na marginesie mojej uwagi. Cienfuegos –  francuska perełka kubańskiego południa.  Gramolę się z taksówki i wiem , że sukienka była właściwym wyborem! Palacio Azul Hostel , zgrabny lasurowo – niebieski pałacyk znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie sławnego Clubu Cienfuegos, symbolu przepychu lat 20 stych.

Jestem w Cienfuegos już kilka dni i co ranka przecierając oczy budzi sie we mnie mała dziewczynka. I tak się zachwycam!.I to nie fakt , że kocham to miasto od pierwszego podmuchu wiatru na Malekonie i nawet nie zachwyt dla rynku z arkadami i francuskiej architektonicznej finezjii widocznej w  każdym zaułku.

Zachwycam się moim pokojem. Jednym z siedmiu w tym  lazurowym  cacku – Palacio Azul. Pokoje o nazwie kwiatów. Okna z widokiem na zatokę a wnętrza z oryginalnymi detalami  z 1920  roku. Słońce zagląda przez gęste firany, dzień w pełni… w pośpiechu zbiegam na śniadanie.

Tak naprawdę nie jestem nie tylko „Globtrotterką” ale nie jestem nawet dobrze zorganizowaną turystką.  Noclegi i miejsca w których się chcę zatrzymać wyszukuję w domu. Wiem powierzchownie czego  mogę oczekiwać , ale pozostawiam miejsce na „Zachwyt” . Zatrzymuję się zwykle gdzieś na parę dni.   Pozwalam się pociągnąć życiem ulicy, przysiadam, obserwuję, potem znów wracam. Nie wystarcza mi jeden spacer po tej samej ulicy. Lubię sobie stwarzać iluzję długich pobytów. Czas ma różne dymensje.  Parę dni to czasami moment przymknięcia powieki a czasami te  parę dni wydają się miesiącem. Psycholodzy twierdzą, że rutyna pozwala na niezauważalne uciekanie czasu. Podejmując nowe wyzwania, stajemy się bardziej uważni i świadomi tego TU I TERAZ, ale o tym kiedy indziej!

Cienfuegos jest bardziej dystyngowane niż inne miasta Kuby. Przejrzyste i czyste. „Che” widoczny na każdym rogu przypomina mi , że tu wracam do  ustroju politycznego znanego mi tak dobrze z czasów  dzieciństwa.

Wczoraj wieczór załapałam się spontanicznie na koncert chyba znanej i bardzo lubianej grupy bo publiczność szalała! Bębny głucho wybijały rytm melodii Carlos Santana. Lokal pod niebem i taneczne szaleństwo młodych i starych. Zycie nocne, liczne   bary (polecenia godny  Bar Terrazas i  jezzowy El Palatino),   casa de la Musica tego nie można tu przespać!

W tym mieście nie sposób się zgubić. Malekon jest wyznacznikiem kierunku spaceru i albo docieram  do historycznej części miasta z Parkiem Jose Marti i bajkowym Pallacio de Valle albo do chyba najpiękniejszego portu Kuby. Jasne, słoneczne południe, tętniące życiem Cienfuegos świętuje w lutym  narodowe dni książki! Trybuny, występy grup tanecznych, wystawy wynalazków dzieci i młodzieży. Podiosły nastrój, wokół dzieciaki w mundurkach i mundurowe wojsko!

 

Cienfuegos jego parki, bulwary i kamienice oddychają francuskią lekkością.  Pierwsi kolonizatorzy to mieszkańcy francuskiego Bordeaux. W Cienfuegos  napotkasz wiele niebieskookich blond piękności. To genetyczna pozostałość po rewolucji w Haiti w 1791 roku. Wielu białych osadników Haiti szukało wówczas schronienia w Cienfuegos.  W całym tym zgiełku czuję się jakoś tak swojsko. Walczę samotnie z moja kamerą. Zatrzymać chwilę w kadrze! zatrzymać się…Uroczy starszy Pan, pyta – „jak to się dzieje, że mam oczy w kolorze turkusowego szalu?” Kiedy zdumiona w końcu realizuję treść pytania, on proponuje mi zrobić zdjęcie, żebym sama mogła stwierdzić, że i szal i oczy to ta sama rodzina kolorystyczna.

Moją miłoścą obdarzyłam   Teatro Tomas Terry (z początków XX wieku)  jego wybitne przedstawienia!  jego drewniane balustrady misternie rzeźbionych loży (kasa czynna od 11- 15:00- tej , i jest nawet okienko czasowe dla spontanicznych – bilety można nabyć 90 min przed rozpoczęciem przedsatwienia!)

Dorożka postukuje równomiernie po szachownicy ulic. Kolacja w Clubie Cienfuegos, nieskończenie dłubię widelcem w pomarańczy. Z tarasu rozciąga się widok na morze. Wiatr muska mnie dyskretnie,  prawie niezauważalnie,  zapowiadając kolejny etap podróży.

6 Comments

  1. Tak jak bam tam byla,dziekuje.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Lubię sobie stwarzać iluzję długich pobytów.- pięknie powiedziane. W kwietniu będziemy na Kubie, ale chyba nie dotrzemy na południe, niestety, bo po twojej opowieści bardzo bym chciała

    Polubione przez 1 osoba

    1. A jaka macie zaplanowana trase? Moze napisze, o czyms jeszcze co bedzie na tojej drodze? 😊 dziekuje

      Polubienie

      1. Jesteśmy w trakcie planowania, ale raczej skupimy się na zachodniej i północnej części. Najdalej na południe dotrzemy do Trynidadu, więc gdybyś miała jakieś opowieści na temat tych rejonów to byłoby super. Podróżujemy z dziećmi, a w zasadzie z prawie nastolatkami, więc nie poruszamy się ani szybko, ani dużo. Twoja opowieść o Hawanie jest przepiękna, już się nie mogę doczekać by tam być.

        Polubienie

      2. Nawet nie wiesz jak mi sie serce z piersi wyrywa! Trynidad, i polnoc tez „zaraz bedzie” a i o zachodzie nie zapomne! To bedzie napewno nie zapomniana podroz! Kwiecien to piekna pora na Kube!

        Polubione przez 1 osoba

  3. Oh to super, ja już bym chciała jechać ! Dziękuje pięknie

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s