Guama – zielone ukojenie

Historia małej wyspy w Zatoce Meksykańskiej rozpoczęła  się 27 października 1492. To raczej przypadek spowodował, że Krzysztof Kolumb i jego załoga w podróży do Nowego Świata odkryli tę wyspę. Kuba nosi znamię hiszpańskich zdobywców, ślady  baronów cukrowych i sławnych gangsterów  widoczne są  na Kubie do dziś. Kuba  w każdym swoim zakątku gromadzi historię, historię niezmienionych do dziś manufaktur tabaku, historię świetlnych czasów socjalistycznego systemu, historię rdzennych mieszkańców Kuby.

Wczoraj,  Edy porwała mnie na  sutą kolację w kubańskiej „luksusowej” resaturacji, na 10 piętrze jednego z odrapanych wieżowców nowoczesnej części miasta Matanzas. Edy jest piękna, czarna i duża i tak niezwykle kobieca. Zaden kolorowy t-shirt nie jest za mały, za skąpy, za kolorowy, wszystko na Edy jest takie jak powinno być. W Europie byłaby barwnym, radosnym, glośnym zjawiskiem tu jest jedną z tych pięknych dziewczyn, czarującą kolistym ruchem bioder przy każdym jej kroku. Edy zamówiła dla nas stolik, więc trzeba się pośpieszyć…..i tak naprawdę nie wiem dlaczego trzeba się śpieszyć – ale oddaję się w jej ręce. Wciskam się na szybko w jakąś  kolorową kieckę. Taksówka przeciska się przez ciemne ulice Matanzas. Jest ciemno. Niedziela. Ulice tętnią życiem. Restauracja sprawia wrażenie prawie sterylnej. Wszystko kremowo białe, plastikowe – kubański szyk. Kelner o nienaganych manierach podaje nam kartę. Na karcie 3 dania Edy w pośpiechu wybiera dla mnie i dla niej . Nierozumiem pośpiechu Edy, ale kiedy kelner przychodzi po zamówienie – sytuacja staje się jasna. Jesteśmy za późno. Pozycja pierwsza „wyszła”, pozycja druga „wyszła” pozostaje nam kotlecik  „Pollo” w panierce  i frytki. I tak naprawdę panierki jest więcej niż kurczaka, sos serowy bardzo niewyraźny, frytki jeszcze ok, do tego surówka z czerwonych buraków. Czuję się jak dziecko, polskie dziecko cofnięte do czasów komunistycznych barów mlecznych, w których też wciąż,  kiedy przychodziła na mnie kolej potrawa już „wyszła”. Obraz polskiego baru mlecznego burzą mi  eleganccy kelnerzy, którzy nalewają wodę do mojego kielicha jakby to  było wiekowe chardonnay,  jazzowa, niegłośna muzyka  oraz kobiety o nienagannych makijażach i  obowiązkowo długich, kolorowych paznokciach. Jestem  świadkiem   życia kubańczyków. Zupełnie zwyczajna niedziela. Zupełnie zwyczajne rodziny spotykają się w restauracji. Normalność! w kraju potężnych ograniczeń ekonomicznych. Tu płaci się w kubańskich Peso Nationale CUP. Tu i w paru innych miejscach doświadczam  irracjonalnego podziału społeczeństwa…. na „miejscowych” i  cudzoziemców, którzy płacą w Peso Convertible CUC.

Moją wyprawę w sam środek Kuby zaczynam od małego zaspanego miasteczka Cardenas. To miasto to taka namiastka prawdziwej Kuby – (gorąco polecam,  jeśli spędzasz wakacje tylko w Varadero). Ulice Cardenas zdobią krzyżujące niebo małe chorągiewki.  Dużo rowerów,  ludzie skupiają się wokół Catedral de la Inmaculada. Przed katedrą dzielnie wypina pierś Krzysztof Columb.  Miasteczko ułożone jest wedlug nieskoplikowanego systemu szachownicy, więc plątając się uliczkami po pewnym czasie docierasz wszędzie gdzie warto. A warto zobaczyć Hale Targową z 1859 roku z 16  metrową kopułą i podniszczoną fabrykę rumu. Właściwie  w Cardenas nie ma możliwości  przenocowania.

Wynajmuję taksówkę, która oficjalnie nie jest taksówką. Zaznajamiam się na szybko z kierowcą Onilem i ruszamy do Guama ( Boca de Guama). Jest wesoło, kupujemy Cristal – piwo –  okna na przewiew bo taki szyk, albo może bo nie funkcjonują ?.. Rozglądam się po taksówce i o dziwo stwierdzam, że to  starszy krewny mojego auta. Gwiazdka na kierownicy rozwiewa wątpliwości. Onil zapewnia mnie, że szkielet samochodu ma 24 lata i jest niezawodny.

Mówię: wierzę, mam taki sam.

Onil: no to teraz ty prowadzisz.

Czemu nie ? …..i zamieniamy się miejscami. I nadal jest wesoło. Zabawa kończy się żałośnie. Na jednym z punktów granicznych prowincji Peninsula de Zapata. . Zostajemy zatrzymani przez policjanta, który wsiada do auta wskazując nam drogę do komisariatu. Już nie jest wesoło. Onil jest szary na twarzy, a ja przypominam sobie, że nie mam przy sobie prawa jazdy i że właśnie piłam piwo!. Docieramy do Playa de Giron, kątem oka zauważam piękne, szerokie , samotne, chronione falochronem plaże. Przerażenie Onila, chmurna twarz policjanta rodzą i mój strach. Komisariat szaro –  niebiesko bury w filmowej scenerii palm. Uniformy, broń, oficjalne miny, trzech urzędników na zmianę odbiera nam papiery, sprawdza personalia…… i znów mam 10 lat – i znów wszystko znajome. Onil szepta mi do ucha historię, która powinna uchronić go od wielkich konsekwencji. Na szybko uczę się imion jego żony i córek mam wystąpić w roli ” wieloletniego przyjaciela rodziny”. Z przerażenia nie zapamiętuje najprostszych rzeczy.  Nie wiem dlaczego czuję się winna??…. Po wielu ważnych telefonach i  ciągłym sprawdzaniu paszportów, zostajemy odzdzielnie przesłuchiwani. Stres bywa jednak czasami bardzo dopingujący. Moje zeznania w hiszpańskim (…)  są zrozumiałe dla urzędnikłów, więc z odwagą ciągnę dalej o ojcu komuniście, o moich latach szkolnych w kraju prawie „brata”, o tym, że jestem pełna podziwu dla systemu Fidela, że wielbię Che i wiem, kto to Camile de Cienfuegos, grzecznie pytam dlaczego zostałam zatrzymana i że nigdy nie ośmieliłabym się nadużyć prawa ( wypita butelka piwa, wciąż leży pod siedzeniem auta, ale nikt jeszcze nie kazał mi „dmuchać”, więc może nie jest tak źle!). Wciąż muszę czekać, za oknem palmy, ściany w informacjach o „revolution para siempre” , propagandowe, ważne plakaty krzyczą coś po hiszpańsku. Czekam. Palmy. Błękit nieba. Urzędnik oddaje mi papiery. Jest teraz milszy, pyta o Polskę. Czy zimno tam teraz? i czy kochamy Kubę ? ( chyba coś w tym sensie bo mój hiszpański jest żałosny, obojętnie jak się staram).  Barbaro  Rodrigez  i dalej nie pamiętam poucza, że na Kubie nie wolno „extranjerom” (obcokrajowcom) prowadzić pojazdów kubańskich. Ot całe nasze przestępstwo. Opuszczamy  to cudowne miejsce i nikomu nie przychodzi do głowy z rozrzewnieniem spojrzeć na bajkowo turkusowy horyzont zlewający się z krystalicznym turkusem wody na Playa Giron.

Ze ściśniętym jeszcze wciąż strachem sercem docieramy do Guama. W pośpiechu załapuję się na ostani, tego dnia, kurs łódki.  Przez lagunę del Tesoro docieram do  Villa Guama. Guama oczarowuje mnie. Może to wlaśnie przeżyty przestrach a może to tylko szczęście, że znalazłam się tu  w czasie remontowania sali widowiskowej i w nieatrakcyjnej turystycznie porze roku potęgują mój zachwyt.

 

Villa Guama  jest inspirowana wzorem indiańskiej wioski . Guama – świadectwo indiańskich społeczności Kuby – dziś cudowny zakątek widocznej kultury aborygenów. Palmy poruszające się oddechen wiatru,  soczysta zieleń, domki na palach, połączone ze sobą drewnianymi mostkami. Zieleń wybucha na podmokłym, bagiennym podłożu Boca de Guama. Cisza. Woda uderza jednostajnie o pale mojej Cabańas, kołysząc przywiązaną do jej schodów łódką. Nie robię nic! Słońce przedziera się przez liście palm przypominając mi o upływającym czasie.

Wioska Taino nie robi na mnie większego wrażenia. Takie Muzeum wspomnień o tym jak kiedyś przywódca plemienia Indian dzielnie stawiał czoło hiszpańskiemu podbojowi. W jeziorze Taino wg. legendy został zatopiony indiański Skarb. Z tego też powodu , a może po prostu tylko dlatego, że sceneria miejsca z przesmykami laguny pelnej lili wodnych, kormoranów, urokliwych zielonych zakamarków,  pogwizdywań złowieszczych  sępów-  jest taka nieco baśniowa –  Może dlatego, miejsce to przyciąga  pary kubańskich nowożeńców.

Unikalna flora i fauna,   obserwowanie ptaków o wschodzie słońca zachwycają nawet najbardziej „obojętnych”. Tu w pobliżu, na farmie krokodyli  hoduje się 18 gatunków krokodyli. Z tego jeden to krokodyl kubański osiągający nawet 3,5 m. długości. Opowieści o krokodylach  czatujących na drzewach „Huitas” i o takich  w sekundzie wyskakujących wody w pogoni za ofiarą zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Potrawa dnia to też często stek  lub gulasz z krokodyla. 

Poznaję Aleksieja o szczerej szerokiej twarzy. To on przywiązuje do moich schodów łódkę.

Łódką, kiedy tylko mam na to ochotę docieram do zarośniętych liliami wodnymi zakątków laguny. Przypomina mi się historia „Nocy i Dni”, niespełniona miłość Barbary, i Józef Toliboski zrywający naręcza nenufarów. Tą scenę kręcono w Wilanowie. Jestem 9,5 tys. kilometrów oddalona od Wilanowa i myślę jaka to była afektywna miłość Toliboski z naręczem nenufarów, histeryczna i depresyjna Barbara – Zółte kwiaty grążeli (polska nazwa -nieco mało romantyczna) moje noce i dnie  w Guama. 

Noce w Guama są  gwiaździste i  krótkie bo nie można przegapić ptasich spektaklów o wschodzie słońca. Tabuny sępów, krążą nad łódkami bezgłośnie poruszających się „ciekawskich”, tłum zumzuncitos najmniejszych kolibrów świata, trzepoce skrzydełkami  jak nasze polskie bąki, kormorany układające się kluczem na różowym od brzasku dnia niebie, żurawie, sokoły – to  mój ostatni poranek z głową wyciągniętą w   różowy horyzont Guama.


11 Comments

  1. No strach z tą policją. Ubolewam nad tym, że na Kubie nie można samemu prowadzić samochodu :/ To mój ulubiony wakacyjny środek transportu… niezależnie od kraju…

    Polubienie

    1. Alez mozna! Tylko trzeba oficjalnie wynajac np. W Cubacar. Cudzoziemcom nie wolno prowadzic prywatnych aut kubanskich.☺

      Polubione przez 1 osoba

      1. O! To znaczy, że nie muszę jeździć z kierowcą, tak 🙂 ?

        Polubione przez 1 osoba

      2. Nie! prawie w kazdym miescie mozna wynajac auto. Drogi sa bardzo wyboiste zwlaszcta te z daleka od autostrady, czesto zle oznakowane. ALE DLA WYTRAWNYCH KIEROWCOW TO PESTKA, dla mnie jednak niezly wyczyn! Poruszam sie po Kubie lotniczymi liniami krajowymi, autobusem (maja swietnie rozbudowany i niezawodny system) albo wlasnie taxi particulares.☺

        Polubione przez 1 osoba

      3. Dzięki za tą informację! Czym gorsze drogi tym większa frajda z jazdy i tym ciekawsze miejsca można znaleźć po drodze 🙂 Zresztą, podróżując z moją drugą połówką mogę zapomnieć o lotach (co najwyżej „do” i „z” kraju do którego się wybieramy).

        Polubienie

  2. Bardzo ciekawie i zachecajaco napisane, ale musze zwrocic uwade, ze Kuba nie jest „mala wyspa w Zatoce Meksykansiej”, lecz bardzo duza wyspa, najwieksza z archipelagu Antyli, na morzu Karaibskim. Rowniez jak najbardziej mozna tam samemu prowadzic samochod :), pawdziwa „jazda”!

    Polubienie

    1. Ewa to czy mala to odniesienie wzgledne, bo zalezy z czym porownujemy…i tu bardziej literackie, i naturalnie jest krolowa Antyli, o informacje dotyczace zatoki meksykanskiej odsylam np. Do Wikipedia na Google, rozwieja watpliwosci! TAK! SAMOCHOD MOZNA SAMEMU PROWADZIC😀 KWESTIE WYTLUMACZYLAM W POPRZEDNIM KOMENTARZU. FAKTEM POZOSTAJE, ZE KUBANSKIE POJAZDY MOGA PROWADZIC KUBANCZYCY A CUDZOZIEMCY MOGA WYNAJMOWAC SAMOCHODY W AGENCJACH. HISTORIA PRZEZYTA , NIE WYMYSLONA😊 POZDRAWIAM SERDECZNIE DZIEKUJE ZA KOMENTARZ

      Polubienie

      1. Eva niezapominajmy o tym ze Krzysiu C. Szukal Ameryki, a znalazl malenka Kube, zgodzisz sie z relacjami wielkosci teraz?

        Polubienie

  3. To cytaty z Wiki, sorry, mam slabosc do geagrafii:

    „Republika Kuby (nazwa oficjalna República de Cuba) – państwo w Ameryce Środkowej położone na Morzu Karaibskim w archipelagu Wielkich Antyli. Państwo to składa się z wyspy o nazwie Kuba oraz szeregu otaczających ją mniejszych wysepek”

    „Długość wybrzeża: 3736 km;
    Najniższy punkt: 0 m n.p.m. (Morze Karaibskie);
    Najwyższy punkt: Pico Turquino (1974 m n.p

    Kuba to największa z wysp karaibskich, a na liście największych wysp świata zajmuje 16. miejsce. Otoczona jest 1600 wysepkami, skałami i rafami (największa wyspa Isla de la Juventud, do 1978 r. nazywająca się Pinos – 3056 km²). Otaczające Kubę głębiny morskie sięgają 7000 m. Od Florydy oddziela ją Cieśnina Florydzka, od Meksyku – Cieśnina Jukatańska, od San Domingo – Cieśnina Zawietrzna.”

    Kazda dobra historia powinna dbac o tlo, jako ze „diabel tkwi w szczegolach”. Zachecam do dalszej tworczosci, bo czuje potencjal, a tematyka podroznicza jest bardzo wdziecznym tematem. Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

    1. https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Zatoka_Meksykańska Eva widze, ze ciezko ci zrewidowac wlasne zdanie, zdarza sie….mam tez slabosc do scislych informacji,….i nie podwazam twojego zrodla, ale jak wiesz na poludnie od Kuby (a to wie raczej, kazdy przecietny turysta) to morze karaibskie , na polnocy to Atlantyk.

      Polubienie

    2. Hihi podaj link do informacji hihi, pozdrawiam a o pozostalych wyspach Kuby jeszcze napisze bo znam je wszystkie:) wiec zapraszam do czytania !!!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s