Siła kolorów – Pomarańcz – Grand Canyon

Teraz kiedy dzień mieni się tysiącem odcieni światła, nie mogę się zdecydować co na siebie włożyć ?

– żeby nie było za ciepło, żeby nie było za zimno, żeby nie było za wiosennie pastelowo i za jesiennie buro….  I kiedy tak rozmyślam ..szarość poranka wdziera się przez okna…otula sobą całą mnie i wszystko wokół – na chwilę…bo zaraz potem tak gdzieś około godziny 8 – mej szarość ustępuje miejsca tym pierwszym smugom różowego nieba. Róż powoli i ospale staje się złocistym POMARAńCZEM a potem wybucha dzień – a ja nadal nie wiem co na siebie włożyć?? bo horyzont przedarty jeszcze wpół. Pogodny błękit nieba i czyste złociste słońce kokietują niedawnym ciepłem lata, ale  ostatnie stokrotki na łące spowite są   już szarością  jesiennego poranka .

Popijam kawę i od wielu dni zachwycam się tym radosnym spektaklem barw.  Czy wiesz że…….? Kolory posiadają magiczną moc?  Mieniące sie barwy, odbicie światła wdzierają się  przez siatkówkę oka bezpośrednio do mózgu. Kolory to część otaczającej nas rzeczywistości, w wyryfinowany sposób odziałowują na nasze zachowanie, uczucia i zmysły. I tak na przyklad zapisany w naszej świadomości banan pozostanie  na wieki żółty, a Karaiby pod naszymi powiekami to czysty turkus ….

I kiedy tak piszę już wiem co czujesz… kiedy myślisz kolorami…… każda barwa odbija się w nas niesłyszalnym echem… wielu z nas zupełnie instyktownie otacza się ulubionym kolorem. Kolor to towarzysz etapów życia, pór roku i kadrów podróży – miejsc , które możny opisać barwą.

Pamiętam taki POMARAńCZ ukryty wśród fioletowych błękitów GRAND CANYON. Wysiadłyśmy gdzieś…w środku „Westernu”. Ostatnie kilometry z Nevady do Arizony przespałyśmy zmożone monotonnym krajobrazem Route 66.

Mijane samotnie stojące, drewniane słupy elektryczne zapewniały o cywilizacji.  W przydrożnym „Saloon” zatrzymał się czas i my na chwilę. Kawa i zimny (w porównaniu do właśnie opuszczonego LAS VEGAS) wiatr, pusto, stepowe małe krzaczki, pobłyskujące w dali przyczepy kampingowe. Opustoszały „dziki zachód”, z kolejami do nikąd. Duma amerykańska powiewa w wbitych gdzie niegdzie w ziemię flagach. Pierwotna Ameryka i wszystko takie wokół z przed lat…

Cowboy –  kierowca wysadza nas znów „gdzieś” bo wokół nic … i tylko w prześwitach zagajnika  niespłoszone jelenie – wydeptana ścieżka prowadzi wprost do POMARAńCZU roztaczającego się urwiska.

GRAND CANYON , ogromna rysa w powłoce naszej matki ziemi. Szeroka przepaść mieniąca się kolorami tęczy, w zależności od pory dnia i roku. Fioletowy błękit jest mniej lub bardziej intensywnym tłem dla POMARAńCZOWYCH  warst skał. Ta rozdarta skorupa ziemi jest opowieścią o  skałach szlifowanych przez potężne wody rzeki Kolorado  od  milonów lat , o dolinach i wąwozach.     Urwiska z widoczną strukturą  warstw piaskowców, wapieni i łupek…warstw czasu, warstw pracy Matki Natury. Wędrując tu wiele godzin pamiętam tylko tę pomarańczową radość cudu natury.

PS. Kolor – Pomarańcz wzmaga w nas kreatywność, budzi w nas  siłę tworzenia,  dobre samopoczucie  i niweluje szarość jesiennych dni 😀 lubisz  ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s