Maroko – miłość od …..drugiego spojrzenia

Moje usta smakują jak sól, moje okulary są matowe od soli i piasku. Spaceruję po otulonej delikatną mgłą plaży, a może to nie mgła może to tylko ta sól i piach niesiona z wiatrem. Plaża oddzielona jest od Hotelu Tafouk promenadą z czerwonej, równej, gładkiej kostki. Wszędzie wokół kafejki, restauracje. Słomiane kapelusze parasoli zachęcają do leniuchowania. Piasek żółty i  bezlitośnie gorący – teraz w maju. Morze jest zupelnie białe od migającej w słońcu piany morskiej. Fale uderzają o brzeg. Czasami wzburzone morze ukazuje swą cienmnozieloną czeluść – to pewnie dlatego w okolicach  wszędzie tak dużo tu miejsc dla Surfiarzy. 

Kobiet w bikini można policzyć na palcach, prawie wszystkie są turystkami z Europy. Bikini to atrakcja dla miejscowych dużych i małych chłopaków. Grzecznie zakrywam biodra. Co parę kroków ktoś posyła mi całusy, albo próbuje nawiazać rozmowę we wszystkich językach. Język polski jest tu bardzo obecny – pozdrowienia, zwroty grzecznościowe, pogaduszki o pogodzie, komplementy – nie bywają natrętne – do ciebie należy decyzja o dalszej konwersacji.

Mój Hotel Tafouk  wygląda jak andaluzyjna wioska. Arkady z mnóstwem sklepików ciągną się wzdłóż zachodniej strony Hotelu. Ten SOUK (Targ) to namiastka marokańskich Targów – wabiących zapachem przypraw, kolorowymi tkaninami,wyplatanymi  koszami, wyrobami ze skóry, ceramiką, srebrem, orientalnymi sukniami i złotem Maroka – olejem arganowym. –

Z  Maroka – tak jak z każdej podróży trzeba coś przywieść. Zaprzyjaźniam się z miłym sprzedawcą , staruszkiem o jabłecznej cerze. Jego mały ciemny , zakurzony sklepik tchnie atmosferą sezamu z bajki o Alibabie.

Dzisiejszy wizerunek miasta zawdziącza Agadir apokaliptycznemu  trzęsieniu ziemi . 29 lutego 1960 roku zginąło pod gruzami 15000 mieszkańców  Agadiru. 80% starego miasta uległo zniszczeniu. Wówczas władze Maroka postanowiły utworzyć zupełnie nowe ukierunkowane na turystykę miasto. Dlatego też dziś Agadir, rozbudowany według geometrycznych reguł jest  zupełnie nie orientalny. Szeroka ulica zaczyna się u podnóża starego Kasbah – (Arabska nazwa dla  budynków wewnątrz  fortyfikacji miast –  to jedyne architektoniczne wspomnienie starego Agadiru), i przebiega wstęgą równolegle do malowniczego wybrzeża Maroko.

Stare Kasbah czeka na ciebie proponując przejażdżkę na dromedar, przewodnicy są zawsze chętni opowiedzieć ci historię Agadiru, znaczenie opiekuńczej ręki Fatimy, pokazać panoramę wybrzeża z najpiękniejszej strony.

Centrum turystyczne Agadiru leży między nowoczesnym bulwarem Mohammeda V a AvenuePrince Moulay Abdallah, wszędzie wokół piętrzą się nowoczesne anty- sejsmiczne  budynki. Zycie  płynie powolnie w tym zielonym skupisku turystów.

Turyści nie są tu zamknięci w gettach. Nienatrętnie, przyjaźnie i bardzo uprzejmie mieszają się rdzenni mieszkańcy Agadiru z podróżnymi. Tu wszystko jest możliwe – ocienione miejsce  na plaży w  wygodnym leżaku, hamam i masaże, spacery w parku lub promenadą, jedzenie – tak naturalne i tak pyszne, herbata odurzająca zapachem mięty,  kluby taneczne, noce przekomarzania na plaży we wszstkich językach świata,    a kolejnego dnia znów czeka na ciebie otulone lekką mgłą słońce.   Stąd już niedaleko do bram prawdziwego orientu. Agadir to piękny początek bajki z 1001 nocy.

2 Comments

  1. Anonim

    Juz wiem,gdzie pojade w kolejna podroz.Dziekuje!

    Polubione przez 1 osoba

  2. bardzo mnie ucieszył ten komentarz 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s